isaloni

Fotel i spółka (relacja z targów Salone del Mobile.Milano 2017)

Mediolan mnie rozczarował; powitał chmurą papierosowego dymu wydmuchiwaną wprost z ust Włochów-fircyków, jakby wyjętych z komedii Zabłockiego, pretensjonalnie noszących okulary przeciwsłoneczne nawet po zmroku. Jestem święcie przekonana, że to domena Mediolańczyków, przyzwyczajonych do współistnienia z chmarą turystów, których w stronę tego miasta pcha obietnica jedynego...

krzesla

W poszukiwaniu straconych trendów, czyli o gustach słów kilka

Moja mama robi remont w korytarzu (zwanym teraz modnie „holem”). Nareszcie! Po wielu latach namów zdecydowała się zerwać paskudną boazerię (wyłożone nią pomieszczenia pieszczotliwie nazywane są w sieci „bursztynową komnatą”). Po blisko 30 latach od przemiany ustrojowej ten relikt przeszłości ma się dobrze w niejednym...

pink

Wnętrzarskie reguły, które warto złamać

Znam ludzi, którzy łamanie reguł uczynili regułą. Żaden z nich nie zajmuje się jednak wnętrzarstwem. W tej dziedzinie – jak w żadnej innej – trzymanie się zasad jest gwarancją, że nie przekroczymy cienkiej granicy między dobrym smakiem a kiczem. Dlatego reguły się mnożą, żerując na...

stylerecital

Potrafię urządzić się prawie za darmo. A ty jaką masz supermoc?

Wiecie, co najbardziej lubię robić w wolnym czasie? Nie, nie uprawiam dzikiego szopingu ani nie jeżdżę bez przerwy na szmacie, jak niektórzy sądzą. W wolnym czasie przeglądam ogłoszenia mieszkań – zwykłych lokali na sprzedaż albo wynajem. Ot, takie mam podniecające hobby (choć znam dziwniejsze, trust...

półki

Sześć w jednym, czyli kawalerka dla opornych

Czterdzieści metrów kwadratowych. Tylko tyle i aż tyle mam do dyspozycji w naszej kawalerce, w bloku z lat 50. Szału nie ma: przedpokój, kuchnia, łazienka i jeden pokój. A w tym pokoju – cuda-wianki: salon, sypialnia, domowe biuro, biblioteka, garderoba i miejska dżungla w jednym. Jak...

industrial

Industrializm odkrywany na nowo

Był czas, kiedy fabryki i kopalnie przywoływały wspomnienia o starych i – w mniemaniu wielu – gorszych czasach industrializmu. Jedyne, co należało zrobić, to pozbyć się tego, co o nich przypominało. Budynki fabryk i kopalni upadały więc jedna po drugiej, pozostawiając ślad wyłącznie w pamięci...